„Gabriel’s Oboe” – moja podróż przez dźwięki duszy
Barbara LewickaSą utwory, które przychodzą do nas niespodziewanie i zostają na zawsze. Jednym z takich muzycznych darów była dla mnie kompozycja „Gabriel’s Oboe” autorstwa Ennio Morricone – arcydzieło, które po raz pierwszy usłyszałam wiele lat temu podczas seansu filmu „Misja” w reżyserii Rolanda Joffé. To nie była tylko ścieżka dźwiękowa – to było muzyczne objawienie. W tej jednej melodii skrywało się wszystko: piękno, smutek, tęsknota, nadzieja i duchowość.

Film poruszył mnie głęboko, ale to dźwięki oboju Gabriela – delikatne, czyste, nieziemskie – utkwiły we mnie najmocniej. Stały się wewnętrznym motywem przewodnim, który przez lata wracał w różnych momentach mojego życia. Czasem tylko w myślach, czasem w cichym nuceniu. Zawsze z tym samym uczuciem wzruszenia.
Z czasem odkryłam, że istnieje liryczna wersja tej kompozycji – wersja z tekstem, słowami, które ubierają emocje w jeszcze głębszą formę. Gdy po raz pierwszy ją usłyszałam, zaparło mi dech. Wiedziałam, że właśnie to chciałabym kiedyś zaśpiewać. Że ten utwór, który tak długo żył we mnie, musi w końcu znaleźć swój głos – mój głos.
Nie było to łatwe zadanie. Nie chodziło przecież tylko o technikę, czyste dźwięki czy dobrze ustawiony mikrofon. Chodziło o oddanie ducha tej melodii – tej niezwykłej mieszanki sacrum i emocji, której nie da się wyrazić słowami. Potrzeba było dojrzałości, odwagi i otwartego serca.
Decyzja zapadła. Wraz z niezwykłymi ludźmi – artystami, realizatorami i pasjonatami – rozpoczęliśmy muzyczną przygodę. Praca w studiu była intensywna, ale pełna pasji. Każdy dzień był spotkaniem z dźwiękiem, z emocją, z samą sobą. Nagraliśmy wokal, dopracowaliśmy szczegóły, a potem przenieśliśmy się w plener – w miejsca, które same w sobie opowiadają historie. Tam, pośród przyrody, ciszy i światła, powstały ujęcia do filmu, który – mam nadzieję – dopełnia całości.
To były dni pełne magii. Połączenie technologii, natury, głosu i serca. Czułam, że to coś więcej niż nagranie. To osobiste spotkanie z muzyką, która mnie ukształtowała, która przez lata dojrzewała razem ze mną.
Dziś, z ogromnym wzruszeniem i wdzięcznością, oddaję Wam efekt tej pracy. Moje wykonanie „Gabriel’s Oboe” to nie tylko muzyka – to część mojej duszy. To hołd dla Ennio Morricone, dla jego genialnej wrażliwości i dla filmu, który zmienił moje postrzeganie piękna.
Mam nadzieję, że słuchając tej pieśni, poczujecie to samo ciepło i tę samą duchowość, którą ja odnalazłam w niej po raz pierwszy. Może i Was poprowadzi do odkrycia całej ścieżki dźwiękowej z „Misji” – do tej symfonii emocji, która nigdy się nie starzeje.
Galeria do posta:
Related Posts
April 1, 2023
Operetka skrojona na miarę. O “Księżniczce czardasza” na Scenie NOT
Publikacja autorstwa Łukasz Rudziński ukazała się na łamach magazynu online…
March 3, 2021
Księżniczka Czardasza
Z wielką radością i wzruszeniem chciałabym podzielić się z Wami osobistym…











